Łączna liczba wyświetleń

sobota, 27 lipca 2013

Kto rano wstaje…


Wraz z mężem postanowiliśmy podzielić się nocnymi obowiązkami nad małą i wprowadziliśmy pewien harmonogram czuwania;) Są dwie zmiany. Jedna od ok. 22 do momentu kiedy mała się obudzi, czyli ok. 3:30 a 6:00. Często wypada godzina 4:30. Druga od ok. 4:30 do pory śniadaniowej. Zazwyczaj druga zmiana jest gorsza, mała nie zawsze chce od razu po jedzeniu iść spać dalej, a jak już pójdzie to tak się wierci i stęka i robi tyle hałasu, że nie da się przy tym zasnąć.Ale ona śpi w najlepsze;). Dzisiaj na mnie padła zmiana poranna. Przejęłam dzieciątko o 5 rano. Nakarmiłam, oczywiście zasnęła w chuście jak aniołek, położyłam do łóżeczka. Podłączyłam kamerkę. I jak zeszłam na dół do kuchni zobaczyłam przepiękne pomarańczowe światło poranka sączące się do przedpokoju przez okno. Poleciałam szybko się ubrać ,wzięłam w rękę aparat i wyszłam na zewnątrz pstrykać zdjęcia. Poniżej możecie pooglądać owoce mojej porannej sesji zdjęciowej. W roli głównej jej wysokość poranne słońce. Tak więc poranne zmiany wcale nie muszą być takie straszne. Po zdjęciach wróciłam do domu, położyłam się spać, ale niestety mała nie dała mi już za wiele pospać;) Co nie zmienia faktu, że poranne zdjęcia naładowały mnie pozytywną energią na resztę dnia.


Miłego dnia życzę wszystkim!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz