Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Żeby kózka nie skakała...

Myślałam i myślałam, co tu zrobić z balustradami, żeby mała nie zrobiła sobie krzywdy jak zacznie chodzić. Projekt balustrad jest dość niebezpieczny dla małego dziecka, ponieważ podziały balustrady są poprzeczne i w dość dużych odległościach między sobą. Tworzy to mniej więcej drabinkę. Nie chcieliśmy robić żadnego rozwiązania na stałe raczej prowizorkę, na czas kiedy mała nie dorośnie do chodzenia po schodach. Pleksi okazała się trochę droga no i trzeba by ją było przy wiercić do balustrady - czego nie chcieliśmy. Wpadłam więc na pomysł aby wykorzystać folię spożywczą oraz materiał. Balustrady w newralgicznych miejscach owinęłam folią spożywczą, dla dodatkowego zabezpieczenia. Na nią natomiast uszyłam nakładki z surówki bawełnianej zapinane na rzepy. Dzięki temu pokrowce będzie można w każdej chwili zdjąć i wyprać. Oczywiście zapięcie jest umieszczone po stronie zewnętrznej balustrady, tak aby mała nie dała rady odpiąć pokrowca. Dodatkowo chyba doszyję jeszcze troczki po bokach, aby trudniej było zdemontować materiał małym, zwinnym rączkom ;) I tak całe przedsięwzięcie będzie nas kosztowało ok 150 - 160 zł a nie 600 zł.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz